Cicer cum caule czyli groch z kapustą:

Małgorzata Oleszkiewicz  i Grażyna Pyla przedstawiając  sposób “Jak rozpoznać czarownicę “wyjawia, że zdaniem członka rady gminnej w Tyńcu, utyskującego na mokry rok 1897, sprawcą nadejścia mokrych lat był… Adam Mickiewicz. Zdaniem radnego “mokre lata rozpoczęły się dopiero od czasu, jak Mickiewicza z Francyje do nos sprowadzili. Dopóki był we Francyji, to we Francyji były lata mokre, a teroz we Francyji są suche, a u nos mokre, bo Mickiewicz był panetnikiem“. W 1890 roku ciało Adama Mickiewicz zostało sprowadzone z Paryża do Polski i pochowane w krypcie katedry wawelskiej. Warto przypomnieć, że płanetnikiem mógł być każdy, pozornie zwyczajny chłop, który miał moc przeciągania chmur. Rozpoznać go można byłopo sukmanie, z której ciekła woda, a swoje możliwości zachowywał nawet po śmierci.

Feliks „Manggha” Jasieński znakomity kolekcjoner i wielbiciel sztuki japońskiej, rozgoryczony, że wystawa drzeworytów pochodzących z jego kolekcji w warszawskiej „Zachęcie” została przyjęta z lekceważeniem wywiesił na drzwiach galerii napisy :”nie dla bydła’ i „Trzeba zrozumieć, że herbata chińska a sztuka japońska to są dwie rzeczy odmienne”. Wkrótce potem przeprowadził się do Krakowa, a w 1920 roku przekazał swój zbiór liczący przeszło 15 tysięcy przedmiotów do Muzeum Narodowego w Krakowie. Możemy je oglądać w Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha” oraz w Muzeum im. Stanisława Wyspiańskiego.

W 1927 roku dokonano ustaleń, że po Juliuszu Słowackim nikt więcej w katedrze wawelskiej nie zostanie pochowany. Po słynnej paradzie kawalerii na krakowskich Błoniach w 1933 roku, marszałek Józef Piłsudzki w czasie rozmowy z arcybiskupem Stefanem Sapiehą zapytał, czy pomimo ustaleń z 1927 nie można by jeszcze kogoś tam pochować. Arcybiskup odpowiedział, że można by, tylko trzeba się pośpieszyć.

Piotr Ostrowski oprowadzając po Muzeum Witrażu Krakowskiego Zakładu Witrażów SG Źelański, pokazuje najcenniejszy muzealny obiekt – witraż do kościoła w Turku, wykonany według projektu Józefa Mehoffera we wrześniu 1939 roku; z powodu wybuchu wojny zawrócony z drogi z warsztatu do miejsca swego przeznaczenia. W zakładowym archiwum zachowała się korespondencja pomiędzy Izabelą Żeleńską a artystą. Zgodnie z umową z 1938 roku Mehoffer zobowiązał się do własnoręcznego malowania postaci przedstawionych na witrażu. Po wykonaniu przez zakład wszystkiego co do jego obowiązku należało, właścicielka zwróciła się telegramem do Mehoffera, że zgodnie z umową zaprasza do malowania postaci i czy mogłaby zatelefonować do pana profesora w celu uzgodnienia terminu wykonania prac. Mieszkający w pobliżu zakładu malarz odtelegrafował wielce szanownej pani, że w środę między 16 a 17 godziną będzie w domu i proszę wtedy dzwonić.

Maria Hennel- Bernasikowa w “Arrasach Zygmunta Augusta” zwraca uwagę, że po raz pierwszy arrasy uległy poważnemu uszkodzeniu na dworze króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Wówczas z niektórych arrasów figuralnych i krajobrazowo- zwierzęcych wycięto złote pasy będące częścią obramienia bordiur. Zastanawiając się w jaki sposób wytłumaczyć takie zniszczenie arrasów mających dla społeczeństwa wielką wartość emocjonalną dochodzi do wniosku, że  zapewne stało się to zgodnie z rozszerzającą się w tym czasie w Europie modą, która polegała na tym, że dworskie środowisko na spotkaniach towarzyskich zajmowało się “pracą” wypruwania złotych nici z arrasów, aby po ich przetopieniu otrzymać cenny kruszec.